Właściciel umarł, firma przeżyje – weszła w życie ustawa o zarządzie sukcesyjnym

Weszła w życie ustawa o zarządzie sukcesyjnym. Gdy właściciel firmy umrze, ta będzie mogła działać dalej pod tzw. zarządem sukcesyjnym. Według danych Ministerstwa Przedsiębiorczości w całym kraju jest 230 tys. przedsiębiorców, którzy ukończyli 65 rok życia. To wiek, w którym ryzyko śmierci znacząco rośnie. Jeśli przedsiębiorca nie zadbał zawczasu o zabezpieczenie przedsiębiorstwa na wypadek swojej śmierci (co de facto oznacza zmianę jego formy prawnej) – spadkobiercy, nawet jeśli chcieli nie mogli dalej prowadzić działalności.
W przypadku śmierci przedsiębiorcy firma była likwidowana z mocy prawa. Wygasały jej uprawnienia do np. do korzystania z NIP-u, zezwolenia oraz koncesje. Automatycznie wygasały także kontrakty handlowe, a zatrudnieni w przedsiębiorstwie tracili pracę. Nie było też możliwości korzystania ze środków na koncie bankowym wykorzystywanym w działalności gospodarczej. Co miesiąc do takiej sytuacji dochodzi 800 razy. Tyle firm jest wykreślanych z Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej.
Sukcesja po raz pierwszy
Ustawa, która weszła w życie w niedzielę zmienia sytuację. Będzie można ustanowić zarządcę sukcesyjnego, pod którego rządami firma będzie mogła funkcjonować dalej. Ustanowić zarządcę sukcesyjnego będą mogli spadkobiercy: będzie odbywało się to aktem notarialnym. O tym, kto będzie zarządzał firmą w razie jego nagłej śmierci przedsiębiorca będzie mógł zdecydować także za życia, ustanawiając zarządcę osobiście. – To rozwiązanie na sytuacje nagłe – mówi Katarzyna Gierczak – Grupińska z Fundacji Firmy Rodzinne. – Chodzi o to, by firma w razie śmierci właściciela przetrwała. Ustawa przewiduje, że zarządca sukcesyjny obejmie stery w firmie nie dłużej niż na dwa lata, w sytuacjach wyjątkowych i tylko za zgodą sądu okres ten będzie można przedłużyć do pięciu. To czas, by spokojnie wszystkie sprawy poukładać. Ta ustawa cywilizuje naszą rzeczywistość, ale oczywiście nie załatwia sprawy sukcesji. To inna, bardziej złożona kwestia.
Sukcesja po raz pierwszy
Z problemem sukcesji mierzą się obecnie w większości przedsiębiorcy, którzy zakładali firmy w latach 90-tych. To nie zawsze okazuje się proste. – Robimy to po raz pierwszy w polskiej powojennej historii – podkreśla Katarzyna Gierczak-Grupińska. – Jasne jest jednak, że pora przestać myśleć o sukcesji w kategoriach samego spadkobrania. Spadkobiercy nie zawsze są chętni przejąć odpowiedzialność za pasję przedsiębiorców-założycieli. Sukcesja to przekazanie firmy w dobre ręce i nie zawsze są to ręce dzieci przedsiębiorcy. Tak było w przypadku Solarisa. Syn Solange i Krzysztofa Olszewskiego, założycieli firmy, realizuje własne projekty nie związane z biznesem rodziców. Olszewscy, którzy są już w wieku emerytalnym zdecydowali się więc na sprzedaż przedsiębiorstwa, wcześniej powierzając zarząd nie związanemu z rodziną menedżerowi. Z kolei dzieci Piotra Voelkela przejęły pałeczkę w jego biznesowych przedsięwzięciach. I dziś przykład Grupy VOX, Concordia Design i innych przedsięwzięć jest podawany jako jedna z najbardziej udanych sukcesji w polskim biznesie. Piotr Wit Voelkel zarządza m.in Grupą VOX, a Ewa Voelkel-Krokowicz przejęła m.in. przedsięwzięcia związane z#Concordia Design. Tym niemniej proces przejmowania władzy przez młode pokolenie był rozłożony na kilka lat. Jan Kulczyk przygotowania do pełnej sukcesji rozpoczął, wprowadzając dwójkę swoich dzieci: Dominikę Kulczyk-Lubomirską i Sebastiana Kulczyka w#struktury swoich firm. Stopniowe przygotowywanie sukcesji przerwała niespodziewana śmierć przedsiębiorcy. Wcześniej by nie dzielić biznesu zapisał go w całości obojgu. W tym roku najbogatsze rodzeństwo kraju podzieliło majątek.

Czytaj więcej: https://gloswielkopolski.pl/wlasciciel-umarl-firma-przezyje-weszla-w-zycie-ustawa-o-zarzadzie-sukcesyjnym/ar/13693668

Facebook
Facebook
YouTube

About the author: Michał Olszewski